Po oddaniu Henremu scenariusza portugalskiego dramatu i przedyskutowania ewentualnego udziału w tej produkcji, Robert wsiadł do granatowej hondy, wypożyczonej na czas naprawy jego własnego samochodu. Zaparkował pod wolnostojącym domem ogrodzonym metalowym płotem od reszty świata. Wysiadł i zadzwonił domofonem przy furtce.
- Tak?
- Tu Robert
- Co tu robisz o tej porze? – spytał zmieszany damski głos.
- Przyszedłem – odparł zbity z tropu.
- No dobrze. Wejdź – powiedziała z wahaniem i furtka została otwarta. Emma powitała swojego kochanka z pewną rezerwą, jakby nie chciała się przyznawać do łączących ich relacji.
- Co się stało? – spytał od razu.
- Nic. Tylko… - spojrzała na przybysza, ale szybko spuściła wzrok. – Pamiętasz jak mówiłam ci o moim byłym chłopaku, Jaysonie?
- Tak – przytaknął. Oczywiście, że pamiętał jak pocieszał ją pewnego wieczoru, kiedy biedaczka przypomniała sobie o swoim byłym, który zostawił ją bez słowa ani konkretnego powodu. Brunetka wypłakała wtedy na ramieniu Robert hektolitry łez.
- Więc on wrócił. Okazało się, że musiał wyjechać z powodu choroby swojej matki, która zmarła dwa tygodnie temu. Kiedy zakończyły się wszelkie czynności związane z pogrzebem oraz testamentem, wsiadł w samolot i przyleciał do mnie. Nie mógł skontaktować się ze mną wcześniej, ponieważ w jego miasteczku nie ma internetu a przez telefon komórkowy nie mógł połączyć się z siecią za oceanem. No a kiedy pojechał do większego miasta, zobaczył doniesienia o naszym romansie i zrezygnował z dalszych prób nawiązania kontaktu – tłumaczyła ze skruchą.
- Ale teraz wrócił, posypał głowę popiołem, a ty przyjęłaś go ponownie do swojego domu. Mam rację?
- Masz.
- Jak mu wytłumaczyłaś nasze spotkania?
- Powiedziałam, że to złośliwość prasy i, że nic nie było na rzeczy.
- A gdzie on teraz jest?
- Tu. W tym domu. Śpi w pokoju na piętrze.
Robert najpierw miał ochotę pójść do tego lowelasa i przedstawić mu swój pogląd na opuszczanie kobiet. Ale kiedy dotarły do niego słowa Emmy, miał ochotę prędzej wymierzyć cios w jej kierunku. Nie uczynił jednak żadnej z tych rzeczy, tylko zaczął napastliwą wymianę zdań.
- Nic nie było na rzeczy? Najpierw wysłuchuję twoich żali o niewiernym, skretyniałym chłopaku, a później dowiaduję się, że nie jestem dla ciebie wart więcej od niego?
- To nie tak. Jesteś dla mnie najważniejszy...
- To co on robi w tym domu? Dlaczego nie wyleciał stąd na zbity pysk?
- Nie miałam serca mu tego robić.
- To dlaczego masz serce robić to mi? Jesteś hipokrytką! Bardzo dziękuję za taki układ – rzucił wściekły i opuścił jej mieszkanie, trzaskając za sobą drzwiami. Miał nadzieję, że obudzi tego palanta. Wierzył, że chociaż on i Emma nie mogli ze sobą wytrzymać, to ta znajomość jest dla niej coś warta. Teraz zdał sobie sprawę, że był jedynie etatowym ramieniem do wypłakania się i facetem do łóżka. Zabawiła się nim, by wypełnić czas nieobecności lowelasa. Robiło mu się niedobrze od tych myśli. Poczuł okropną potrzebę upicia się. Nie popierał odreagowywania czegokolwiek alkoholem, ale dzisiejszą noc można chyba zaliczyć do sytuacji wyjątkowych.
Dużo się napisałaś! Ale tak mnie wciągnęło że wydawało się krótkie :P Oby tak dalej :* Podoba mi się twoje słownictwo, to tak na marginesie. Powodzenia w dalszym tworzeniu :*
OdpowiedzUsuń